Pozdrowienia z.. MacDonalda. Tym razem nie w Kostrzynie, ale w Luksemburgu. Nie nasza wina, że w innych makach mają nieogarniętego neta... a poza tym teraz eduroam robi :P (Viva la UAM!). Wszyscy żyją, wszyscy zdrowi, jeszcze suszi (po wczorajszym :P). Deszcz nas goni od wczoraj i chyba dziś uda mu się nas dorwać. Jedyna szansa na suche portki to dotarcie do Dijon, gdzie mamy nocleg pod dachem... ale to chyba nie dziś, bo daleko.
Aktualnie czekamy na drugą ekipę, bo utknęli gdzieś na autostradzie, także znów jesteśmy pierwsi (pozdrowienia Misiaczki! :P). Jak dotrą to pozwiedzamy miasto i lecimy dalej, szukać kolejnego noclegu koło stacji benzynowej na "hajłeju".
Od czasu ostatniego posta wiele się działo, więc piszemy w skrócie: w swiecku złapaliśmy stopa do samego Duisburga, a tam przejął nas "DJ" i tak znaleźliśmy się pod Eindhoven. Nockę przemiliczymy (pozdrowienia dla Bułgarów, trzęsących pół nocy vanem). Rano okazało się, że gęsty, ciemny, straszny las to rząd drzew za którym była piękna łąka na namiot :P Rano ruszyliśmy do Amsterdamu, gdzie rozbiliśmy się na kempingu i ruszyliśmy zwiedzać miasto. W poniedziałek zwinęliśmy obóz i ruszyliśmy w kierunku autostrady, łapać stopa w kierunku brukseli. Wydostanie sie z amsterdamu okazalo sie trudniejsze niz myslelismy ale o 24 spalismy juz w namiotach... pomiędzy autostradą i szybką koleją, na granicy holendersko-belgijskiej :D Rano okazało się, że była to także polna droga. :P Ku naszemu zdziwieniu, nawet jeździły po niej samochody - dobrze, że dopiero rano. We wtorek dotarliśmy do brukseli objąć prezydencje. gdyby nie plecaki to wjechalibyśmy w naprawde dobrym stylu, a tak wygladalismy dosc marnie posrod rzedu garniturow. Po zwiedzaniu, dłuuuuugi spacer na ring i łapanie stopa na miejsce noclegu. Dojechalismy do stacji pod Rochefort i tam rozbiliśmy namioty. (Stacje Total to najlepsze stacje ever!) Po wieczorze spedzonym z najlepszym kierowcą TIRa w Polsce (pozdrowienia dla Tomka i galarciku teściowej), zasnelismy na srodku belgiskiego pola. Dzisiaj dotarlismy do Luksemburga i jak juz pisalismy - czekamy na reszte ekipy, zeby pozwiedzac. potem znow ruszymy, aby dotrzec gdzies na nocleg ;)
Żyleta pisze...całe szczęście,że się odzywacie,piszcie ile się da. Jak da radę to wrzućcie fotki!(oczywiście ocenzurowane)Pozdrawiamy,ściskamy:)Nie rozpędzajcie się tak bardzo.Coś zostawcie na przyszły rok.
OdpowiedzUsuńAdam - Boss, czy Kacz?
OdpowiedzUsuńu kogo macie/mieliście nocleg w Dijon? ja tam byłem w sumie 14 lat temu ;D gdzie teraz jest ekipa z Poz a gdzie ze Swaya? :) pzdr z Poland!